Syn swojego ojca – Dominik Sokołowski

Tytuł: Syn swojego ojca

Autor: Dominik Sokołowski

Wydawnictwo: Literate

Rok Wydania: 2019

Ilość Stron: 331

Ocena: 7/10

 

 

 

 

Opis:

 

W opuszczonym budynku na terenie Stoczni Gdańskiej zostaje brutalnie zamordowany Henryk Klimek alkoholik i recydywista. Wydaje się, że to kolejna zbrodnia na człowieczku z marginesu, która nikogo nie obchodzi. […]

 

 

Recenzja:

 

Jak kryminał to ja czekam w kolejce! A polskie kryminały mają w sobie to coś, co pozwala mi oddać się lekturze w całości. Tym razem zapoznałam się z panem Dominikiem Sokołowskim i było to bardzo udane spotkanie!

 

Można by rzec, że jeśli mamy trupa to więcej nam nie trzeba, ale to nie tak. W Gdańsku mamy denata. Doświadczonemu Prokuratowi przypada śledztwo, które w sumie wygląda na błahe, ale zapewniam Was, wcale takie nie jest. Idąc jak Jaś z Małgosią śladem okruszków, okazuje się, że cała sprawa ma drugie dno, a nasz bohater, Leon, może odkryć nie tylko zabójcę, ale i tajemnice ze swojego prywatnego życia.

 

Podoba mi się bardzo, kiedy autor przeplata w swoją powieść wątki obyczajowe z całą sprawą. Podobnie zrobiła pani Katarzyna Gacek w swojej książce „W jak morderstwo”. Historia ma coś więcej wtedy, niż tylko lawinę pogoni i tropów za zbrodniarzem. Daje nam „odsapnąć” od dowodów, poszlak i kryminalnego światka; przy wstawkach ze zwykłego, spokojnego życia – jak w tym przypadku z codzienności Leona.

 

Pan Dominik pisze lekko i z łatwością się go czyta, co tylko jest atutem. Fabuła jest poprowadzona spójnie, mimo, że zakończenie, które jest niedopowiedziane, może być rozumiane w dwójnasób – albo jako specjalny zamysł, albo jako otwartą bramkę na kontynuacje.

 

Opisy jakie znajdujemy tycza się na pewno pracy Leona jak i samego w sobie Gdańska. Mnie bardziej przypadło do gustu jednak opisane miasto – nigdy tam w sumie nie byłam (mam w planach dopiero za rok!), ale ciekawie było „przechadzać się” tamtejszymi uliczkami. Zbyt wartkiej akcji nie ma, nic tutaj nie dzieje się „po łebach” co dla mnie jest zupełnym plusem. Myślę, że brak gigantycznego ambarasu jaki mógł powstać jednak wyszedł na plus całości.

 

Jako, że mnie nie przeszkadza taki książkowy ‘spokój” zdecydowanie dobrze spędziłam czas przy tej publikacji. Myślę, że wielbicieli takiego spokojnego nurtu na pewno znajdzie się więcej 🙂

 


Serdeczne uściski dla Wydawnictwa LITERATE ♥


Podziel się wpisem ze światem!

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o