Kilka słów do… Magdy Skubisz!

Niesamowita babka! Młoda, zdolna – pisarka i nauczycielka! Nie znacie jej ? Toż to grzech! Pisze, śpiewa (chciałam też napisać, że tańczy, ale jakoś nie sprawdziłam tego faktu, a nie chciałabym kłamać=P ) Mama i żona – przedstawiam Wam z pełną radością Magdę Skubisz! ♥

 

 

Rozchełstana Owca:

Skąd pomysł na serię LO Story? Skąd tacy bohaterowie?

 

Magda Skubisz:

Z autopsji 🙂 Przynajmniej jeśli chodzi o konflikt uczniów z nauczycielami, bo sami bohaterowie pojawili się nieco później. Miałam trzy zwariowane przyjaciółki w liceum , więc każda z nich dołożyła swoją cegiełkę do postaci Ryby. Pracując w Klubie Garnizonowym poznałam wspaniałego gościa, który stanowił pierwowzór dla Buraka (nie ma to jak koledzy z wojska!). Master to projekcja mojego ulubionego basisty z Dirty Loops, Henrika Lindera, a Czaki jest kompilacją cech wszystkich rąbniętych muzyków, z którymi miałam okazję grać: uśmiechnięty, beztroski do absurdu, obdarzony idiotycznym poczuciem humoru oraz skłonnością do nałogów. Luśka ze swoimi kompleksami to moje alter ego z czasów liceum – zwłaszcza jeśli chodzi o trądzik i niechęć do matematyki. Profesor Haskal wzorowany jest na autentycznej postaci pewnego nauczyciela (rozwiewam wątpliwości – wątek romansowy jest fikcją literacką 😀), a doktor Grodecki „pojawił się” głównie dzięki rozmowom z patomorfologiem z przemyskiego szpitala. Pomysł na książkę dojrzewał we mnie stopniowo, a skrystalizował się po napisaniu pracy magisterskiej, kiedy to moja polonistka, do której przyszłam po pomoc, pani Dorota Kostelecka, zasugerowała, że powinnam zająć się literaturą na poważnie. Ponieważ zawsze byłam grzeczną i posłuszną uczennicą, zastosowałam się do polecenia i tak oto rozpoczęła się moja kariera autorki-skandalistki 🙂

 

Rozchełstana Owca:

Ile masz jeszcze pomysłów do tej właśnie serii?

 

Magda Skubisz:

Pracuję nad ostatnią częścią serii, a potem mam ochotę zabrać się za coś zupełnie innego. Inna tematyka, inne tło, coś kompletnie różnego od dotychczasowej prozy. Starzeję się i nie nadążam za dzisiejszą młodzieżą. Cyfrowy świat – zwłaszcza przeniesienie relacji międzyludzkich z realu do Internetu – z lekka mnie przeraża. Boję się, że jeśli dłużej pociągnę licealne klimaty, to wyprodukuję jakąś groteskową, żałosną makulaturę, która bardziej będzie śmieszyć anachronizmami niż opisywać szkolną rzeczywistość.


Rozchełstana Owca:

Swego czasu spotkałaś się z nieprzyjemnościami ze strony byłych profesorów. Jak to wygląda teraz?

 

Magda Skubisz:

Pracuję w Rzeszowie, a w Przemyślu tylko bywam, więc rzadko mam okazję zetknąć się z kimś z byłej kadry. Nieprzyjemności nie doświadczam żadnych, pomijając ignorowanie przez co niektórych nauczycieli mojego „dzień dobry”. Ostatnio TV Podkarpacka nakręciła film, w którym poruszyła m.in. wątek „LO Story” i poprosiła o komentarz któregoś z pedagogów. Żaden się nie zgodził, mimo, iż była to doskonała szansa wypowiedzenia się na temat książki i jej autorki – jakkolwiek, nawet niecenzuralnie 🙂 Za to nowy dyrektor mojego byłego LO sprawił miłą niespodziankę, bo umożliwił klasom humanistycznym uczestnictwo w spotkaniu autorskim. Ba – jak donieśli życzliwi ludzie – wyciągnął z szuflady biurka „LO Story” i zapytał, czy to prawda, że jakaś uczennica uprawiała seks w toalecie z nauczycielem 🙂
Chyba mam nowego fana 😀

 

Rozchełstana Owca:

Długo każesz nam czekać na kolejną część / książkę?

 

Magda Skubisz:

Ostatnio świetny pisarz, Marek Ławrynowicz, który zamieścił swoją notkę na okładce „Mastera” powiedział, że książka jest jak jajo, które autor musi wysiedzieć. Coś w tym jest

 

Rozchełstana Owca:

Sama wymyślasz fabułę, czy korzystasz z czyjejś pomocy?

 

Magda Skubisz:

Ja okrutnie długo myślę nad treścią, potem – kiedy fabuła się wyklaruje – zamęczam swoich konsultantów telefonami, sprawdzam masę szczegółów i wykazuję psychopatyczny perfekcjonizm, o jaki czytelnicy pewnie mnie nie podejrzewają. Na przykład, jeśli w „Masterze” podana jest dawka belladonny, jaką Wania truje Wojtka Kobiałkę, to ilość i objawy następujące po spożyciu zioła są konsultowane z ekspertem (w tym przypadku dawkę ustalił znany autorytet w dziedzinie fitoterapii w Polsce, dr. Henryk Różański). Przy „Chałturniku” zdarzyło mi się popełnić błąd: napisałam, że Haskal dostał pismo z informacją o kaucji za rodziców Kasi, która miała być zapłacona w kasie aresztu, gotówką. Okazało się, że nie jest to możliwe, ponieważ kaucję wpłaca się w kasie sądu i to wyłącznie na konto. Mój znakomity konsultant, mecenas Robert Bruliński opieprzył mnie za to niedopatrzenie tak skutecznie, że w „Masterze” musiałam wymyślić nowy wątek opisujący, jak to Wania sfałszował pismo Wiele zawdzięczam również Pawłowi Kogutowi, znakomitemu farmaceucie i autorowi oryginalnych toksycznych receptur (wiele z nich testuje osobiście). Paweł wymyślił także hipotermię Ryby w „Chałturniku” i sposób przywrócenia bohaterki do życia. Ten kreatywny człowiek prowadzi własną aptekę, ale nie napiszę gdzie, bo straci klientów

Rozchełstana Owca:

Czy czytelnicy poznają Cię na ulicy? 🙂

 

Magda Skubisz:

Nawet jeśli tak, to się nie przyznają 🙂 Mój pierwszy odruch, kiedy ktoś się natarczywie przygląda, polega na sprawdzeniu, czy przypadkiem nie założyłam dwóch różnych skarpetek 😀

 

Bardzo ciepło dziękuję za chwile spędzone na wywiadzie ze mną!
Kochani, zapraszam Was serdecznie do Magdy na funpage!

 

A dodatkowo jeśli chcecie zgarnąć małe co nie co od samej autorki oraz wydawnictwa Videograf
serdecznie zapraszam na Instagram albo na Facebook’a! Odnośniki znajdziecie na górze strony 🙂

 

Jak ktoś ma ochotę to tutaj znajdziecie autora od zdjęcia 🙂

Podziel się wpisem ze światem!

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o