Kilka słów do… Ewy Cielesz!

Napisała wspaniałą książkę (oczywiście nie jedną), którą miałam w dłoniach kilka dni temu. Uprzejma, uśmiechnięta polska pisarka, która tworzy z sercem i do serca! Poznajcie moi mili panią Ewę Cielesz 🙂

 

Rozchełstana Owca:

Co prawda „Ćma” to moje pierwsze spotkanie z Panią, ale skąd pomysł na tak świetną fabułę?

 

Ewa Cielesz:

Bardzo często w wywiadach pada takie pytanie: Skąd pomysł na taką fabułę. A ja odpowiedź mam tylko jedną: z wyobraźni. Zwykle kluje mi się w głowie główny bohater, a raczej bohaterka, bo jak dotąd, zawsze była to osoba płci pięknej. Pakuję ją w tarapaty, a potem rozwiązuję z nią problemy, które piętrzą się w jej życiu. Żeby było trudniej, osadzam fabułę w jakichś „ciekawych” czasach. Nigdy nie planuję, jak potoczy się fabuła. Ja tylko zaczynam, potem bohaterka prowadzi mnie sama. Jej wybory są dla mnie zawsze wielką niewiadomą, dlatego pisanie tak mnie fascynuje. Zasiadam do książki z zastanowieniem, co też moi bohaterowie nowego wymyślą 🙂

 

Rozchełstana Owca:

Czy tylko trudne tematy są pani głównym „konikiem” fabularnym?

 

Ewa Cielesz:

Tak. Moi bohaterowie zawsze maja pod górkę i to stało się już chyba moim znakiem rozpoznawczym. Lubię realne historie. Nie wierzę w sytuacje, w których wszystko płynie gładko, jak po maśle. Życie lubi rzucać kłody pod nogi, a ja o tych kłodach właśnie piszę. Mam ogromną satysfakcję, gdy moi bohaterowie radzą sobie w trudnych sytuacjach. Myślę też, że wiele osób poznających ich losy, też czuje się usatysfakcjonowanych. W moich książkach staram się również przemycić sporo informacji. Nie chciałabym, żeby czytelnik odłożył po skończeniu lekturę z pytaniem: „no i co ja z tej książki wyniosłem (-am)?” Czasy, w których osadzam fabułę są prawdziwe, zgodne z kartami historii. Zawsze gruntownie przygotowuję się do pracy.

 

Rozchełstana Owca:

Jak długo każe Pani nam czekać na drugą część „Pochyłego nieba”?

 

Ewa Cielesz:

Jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli i wydawnictwa Axis Mundi, z którym współpracuję, druga część ukaże się w maju. Obecnie nad nią pracuję.

 

Rozchełstana Owca:

W jakich warunkach najwygodniej Pani pracować? 🙂

 

Ewa Cielesz:
Najczęściej pracuję w domu. Mam swój gabinet, biurko, komputer. Zamykam drzwi, na których wieszam kartkę: „Pracuję. Zgłaszać się jedynie w sytuacji zagrożenia zdrowia i życia”. Domownicy oczywiście tego nie respektują 🙂  W ciągu dnia krzątam się, wykonuję codzienne obowiązki domowe, jeżdżę do teatru, gdzie prowadzę cztery amatorskie grupy, a do pisania zasiadam zwykle wieczorami. Jestem typem sowy i bardziej koncentruje się nocą, choć praca w dzień nie jest wykluczona. Trudno mi pisać na wyjazdach. Zbyt wiele rzeczy mnie pochłania i nie mogę się skupić. Poza jednym wyjątkiem. Mam cudownych przyjaciół i pod ich dachem mogłabym napisać całą epopeję. Ostatni rozdział „Ćmy” powstał właśnie u nich, w Dąbrowie Tarnowskiej. Na razie umówieni jesteśmy na każdy ostatni rozdział moich kolejnych książek.

 

Rozchełstana Owca:

Czy czytelnicy poznają Panią na ulicy? 🙂

 

Ewa Cielesz:

Tak. Na ulicy, na poczcie, ostatnio w przychodni 🙂 W Konstancinie jestem osobą publiczną również ze względu na teatr i spektakle, które prezentujemy wraz z grupami. Piszę do nich autorskie scenariusze i reżyseruję. Mamy swoich fanów 🙂

Serdeczne podziękowania dla Pani Ewy za kilka słów do wywiadu 🙂
A jeżeli ktoś jeszcze nie zna autorki to zapraszam Was na facebooka tutaj –> Ewa Cielesz 🙂

Podziel się wpisem ze światem!

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o