I obiecuję Ci miłość – Marta W. Staniszewska

 

Tytuł: „I obiecuję Ci miłość…”
Autor: Marta W. Staniszewska
Wydawnictwo: Psychoskok
Rok Wydania: 2016
Ilość Stron: 283
Ocena: 8/10
Opis:

 

Wincent stawiał dane słowo ponad własne życie i szczęście, jednak los zmusił go do zweryfikowania priorytetów. Nauczył go ponadto, aby dwa razy przemyślał, komu i jaką obietnicę składa, bo może okazać się, że wszystkich nie będzie w stanie dotrzymać… Zwłaszcza, jeśli w grę wchodzi szczęście jedynej dziewczyny na świecie, na której mu naprawdę zależało.

 

Czy Bella kiedykolwiek zaufa Wincentowi ponownie, po tym jak porzucił ją bez słowa wyjaśnienia?

 

Czy przeznaczenie da im szansę naprawić błędy przeszłości?

 

I co na to mąż Belli?

 

 

Recenzja:

 

 

Z Panią Martą spotykam się po raz pierwszy, w końcu nadszedł czas, by pogrążać się w twórczości naszych rodzimych autorów – mimo to jednakże nie zawahałam się, by sięgnąć po książkę z jakże przyciągającym tytułem.

 

Mamy Izabellę, Tomasza i Wincentego. Trzy główne postacie prowadzące nas przez ową historię, która rozkręca się powoli i statycznie. Bez żadnego wielkiego bum, bez żadnych harpagańskich scen – wszystko następuje po sobie w chronologicznym porządku – i to bardzo mi się podoba, bo lubię takie lekkie opowieści, szczególnie, że za pasem już mamy jesień.

 

Iza ma moją pełną sympatię, mimo, że na moje oko strasznie chodzi z głową w chmurach i troszkę zaprzecza sama sobie – okej, jest to zrozumiałe kiedy ma się takiego męża palanta jak ona, ale myślę, że mogłaby być trochę bardziej zdecydowana. Tomasz… Tak…. Jego to krew by zalała. Przepraszam, ale tak właśnie myślę o padalcu, który chyba naprawdę z czystego przypadku został mężem tak poczciwej babeczki jak Bella. Wielokrotnie miałam ochotę zasadzić mu kopa, ale to oznacza, że postać, którą przedstawia została świetnie przez panią Martę wykreowana. No i Wincent. Ten to dopiero numer. Poprzez słowo dane za szczeniaka postawił na szali swoje własne szczęście. Mimo to przeczytałam perypetie naszych bohaterów w jedno popołudnie i nie żałuję, mimo że czytałam podobnych historii kilka. Tak czy siak jesień za pasem, długie wieczory z herbatą także, więc zdecydowanie takie lekki romans na pewno znajdzie swoich fanów =)

Za egzemplarz do recenzji ciepło i jesiennie dziękuję wydawnictwu PSYCHOSKOK !
0 0 vote
Article Rating
Podziel się wpisem ze światem!
Subscribe
Powiadom o
guest
11 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Patrycja 'Pyciaaa'
1 rok temu

Na takie lekkie romanse raczej nie mam ostatnio ochoty, chociaż nie powiem, tytuł intryguje 🙂

Ambiwalentna
1 rok temu

Mało czytam romansów, ale taki lekki moze byc rzeczywiscie fajną, jesienną opcją. 🙂

Papierowa Łowczyni
1 rok temu

Zapisuje sobie ten tytuł. Twoja recenzja sprawiła, że chce poznać bliżej tę historię

Wiku Owca
1 rok temu

Po tę historię raczej nie sięgnę. Chyba nic specjalnego nie mogłaby mi zaoferować.Pozdrawiam, Girl in books

aga-tkt-czyta
1 rok temu

No ja jednak nie jestem wielką fanką romansów i czytam je bardzo sporadycznie…

Iwona15162
1 rok temu

Ostatnio coraz częściej sięgam po romanse. Po ten kiedyś też sięgnę, bo tytuł mnie poniekąd do tego zmusza 😉

Katarzyna Mrozik
1 rok temu

może by się skusić na nią*.* Pozdrawiam Jeszczerozdzial

11
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x